Pewnego dnia poszłam do sklepu spożywczego po codzienne zakupy i słyszę taką rozmowę. Mamo mamo nie mam butów. To jak to nie masz butów? Przecież ci nie dawno kupiłam. Ale są nie modne moje koleżanki z klasy noszą baleriny kari. Ale mnie dziecko drogie nie stać na buty kari. Jak to cię nie stać? Mamo mamo ja chcę nowe….. Nie marudź proszę, bo naprawdę wszystko masz co ci daję, a jeszcze narzekasz. Itd., itp. Pomyślałam sobie niosąc później ciężkie siaty. No przecież ta miła sympatyczna pani mogłaby raz zainwestować w dziecko swóje jak je określiła drogie i kupić buty kari. Przecież sama pewnie wyglądała jak dama, no może nie wyglądała, ale perfumy na pewno miała z wyższej półki, znam się trochę na zapachach. Więc akurat balerinki dla dziewczynki mogłaby choć raz kupić. A z tego co mi potem sąsiadka opowiadała to dziecko miało już naprawdę zniszczone obówie. Nie wiem gdzie mieszka ta pani, ale sąsiadka wie i ja chyba mam plan. Po prostu kupię dziecku buciki, o których marzy i ciekawa jestem jaką minę będzie miała jej mama. Po prostu żal mi dziecka. I rzeczywiście kupię te balerinki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz