środa, 3 sierpnia 2016

Moje ulubione buty




Nosiłam przez ostatnie dwa sezony sandałki. Były moimi ulubionymi butami na lato. Ale niestety, niedawno złapała mnie straszna ulewa. Przemokłam, nie było na mnie suchej nitki. No w butach to brodziłam jak czapla w wodzie. Tylko, że owe sandałki to nie kalosze i woda im raczej zaszkodziła. Paseczki nasiąkły wodą, a podeszwa się rozkleiła zupełnie. Tak, ze prawie oderwała się od górnej części. Strata ogromna, bo bardzo je lubiłam. Wybrałam się na zakupy, w celu znalezienia nowych. Jaka była moja ogromna radość, kiedy znalazłam bardzo podobne. Białe, delikatne paseczki z ozdobnymi kamyczkami. Kiedy je przymierzyłam, okazało się, że są za małe. No nie, tylko nie to. Podeszła do mnie sprzedawczyni. Czy mogę w czymś pani pomóc? Życzliwie zapytała. Chciałam kupić te śliczne sandałki, ale nie ma mojego rozmiaru. Pani sprawdziła w magazynie. Oczywiście tam był mój rozmiar trzydzieści dziewięć. Przyniosła parę. Przymierzyłam, tak te pasowały do moich stóp rozmiarem. Podziękowałam za pomoc i ruszyłam do kasy. Sandałki nie były drogie, ale jakże cenne dla mnie. Bardzo przypominały moje poprzednie. Wróciłam do domu bardzo zadowolona. Gdyby sprzedawczynie nie podeszła i nie zaproponowała pomocy, pewnie wyszłabym ze sklepu z niczym. Warto czasem skorzystać z pomocy. Przecież tylko sprzedawca wie, jaki towar ma w sklepie. A ten mój rozmiar właśnie ktoś wykupił przede mną. I gdyby nie zainteresowanie obsługi sklepu, nawet nie wiedziałabym, że jeszcze mają w magazynie. Zostały więc moimi nowymi ulubionymi butami letnimi. Nowe, a jakby stare. Czasami przyzwyczajamy się do rzeczy i trudno nam jest z nich zrezygnować. W tym przypadku udało mi się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz