Tydzień temu była rocznica ślubu mojej ciotki. Było to w sobotę. Oczywiście poszłam tam, bo wypadało. Nie lubię takich wizyt, zbyt dużo ludzi, ale przynajmniej jest kawa i ciasto. Można powiedzieć, że tylko dlatego tam poszłam. Zbyt nie lubię tej ciotki, bo się wymądrza i w sumie nie ma z nią o czym gadać, no ale już poszłam. I kiedy tak siedzieliśmy wszyscy przy zbyt mocnej kawie- ciotka tym razem nie pożałowała surowca…… Podszedł do nas taki mały od drugiej ciotki. Może 6 lat ma. Nie wiem. I idzie do nas z takim szerokim uśmiechem. Ciooooocia, mam nowe buuuuuutki. Mówi. Pytam się tamtej cioci jakież to buuuuuutki? A ona mówi, że w kari kupiła. No bo gdzieżby indziej. Takie małe mokasyn ki. Tak pomyślałam, że przecież nawet takie małe dzieci lubią chodzić w ładnych butach. Więc dlaczego nie buty wizytowe kari?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz