wtorek, 9 sierpnia 2016

Dziecięce sandały na lato




W tamtym tygodniu wybrałam się z moją ośmioletnią siostrzenicą na zakupy. Już dawno obiecałam jej coś kupić. Jest moją ulubienicą. Mieszkamy niedaleko, więc często się widzimy. Zawsze przychodzi do mnie, kiedy rodzice muszą gdzieś pilnie wyjść. Często też zostaje u mnie na noc. Wówczas bardzo lubi piec ze mną jakieś ciastka czy inne przysmaki. Poszłyśmy do sklepu. Do wielkiej galerii handlowej. Tam jest sporo sklepów. Ola od razu zaproponowała, że pójdziemy do sklepu z butami. No, no mała dama. Ja mam takie zniszczone buty. Kup mi ciociu jakieś ładne nowe sandałki. Prosiła Ola. Dobrze, możemy pooglądać w sklepach. Tylko niech to będą solidne. Najpierw poszłyśmy do sklepu obuwniczego, który znajdował się blisko wejścia. Ale tu już było mało fasonów sandałków dla dziewczynek. Nie zamawiamy nowych, bo lato niedługo się skończy i nie sprzedamy następnych par. Sprzedawczyni poinformowała nas o zaistniałej sytuacji. Dobrze, to pójdziemy gdzie indziej. Nasze kroki skierowałyśmy do salonu Kari. Tu był spory wybór. Przecież chodzi o to, aby klient miał wybór. Białe, czerwone i niebieskie, ze skóry prawdziwej i ekologicznej. Naprawdę było w czym wybierać. Ola przymierzała i przymierzała. Normalnie rewia mody. Była szczęśliwa, bo mogła zdecydować o kolorze i fasonie sandałków. Sama nie wiem, które wybrać. Ola chciała kupić jedne i drugie. Ale obiecałam ci Olu, że kupimy jedne, za to dobrej jakości. Żebyś mogła się nimi długo cieszyć, Przywróciłam siostrzenicę do porządku. Dobrze ciociu. To weźmiemy te niebieskie. Mam sporo spodni z jeansu, to będą najlepsze.  Udałyśmy się do kasy i zapłaciłam za owe sandałki. Ola bardzo mi dziękowała. Była szczęśliwa z udanych zakupów. Zaraz też po powrocie do domu pochwaliła się mamie i tacie nowymi bucikami. To prezent od cioci Eli. Ola powiedziała rodzicom. Oraz to, w jakim sklepie je kupiliśmy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz