W tamtym tygodniu wybrałam się z moją
ośmioletnią siostrzenicą na zakupy. Już
dawno obiecałam jej coś kupić. Jest moją ulubienicą. Mieszkamy niedaleko, więc
często się widzimy. Zawsze przychodzi do mnie, kiedy rodzice muszą gdzieś pilnie
wyjść. Często też zostaje u mnie na noc. Wówczas bardzo lubi piec ze mną jakieś
ciastka czy inne przysmaki. Poszłyśmy do sklepu. Do wielkiej galerii handlowej.
Tam jest sporo sklepów. Ola od razu zaproponowała, że pójdziemy do sklepu z
butami. No, no mała dama. Ja mam takie zniszczone buty. Kup mi ciociu jakieś
ładne nowe sandałki. Prosiła Ola. Dobrze, możemy pooglądać w sklepach. Tylko
niech to będą solidne. Najpierw poszłyśmy do sklepu obuwniczego, który
znajdował się blisko wejścia. Ale tu już było mało fasonów sandałków dla
dziewczynek. Nie zamawiamy nowych, bo lato niedługo się skończy i nie sprzedamy
następnych par. Sprzedawczyni poinformowała nas o zaistniałej sytuacji. Dobrze,
to pójdziemy gdzie indziej. Nasze kroki skierowałyśmy do salonu Kari. Tu był
spory wybór. Przecież chodzi o to, aby klient miał wybór. Białe, czerwone i
niebieskie, ze skóry prawdziwej i ekologicznej. Naprawdę było w czym wybierać. Ola
przymierzała i przymierzała. Normalnie rewia mody. Była szczęśliwa, bo mogła
zdecydować o kolorze i fasonie sandałków. Sama nie wiem, które wybrać. Ola
chciała kupić jedne i drugie. Ale obiecałam ci Olu, że kupimy jedne, za to
dobrej jakości. Żebyś mogła się nimi długo cieszyć, Przywróciłam siostrzenicę
do porządku. Dobrze ciociu. To weźmiemy te niebieskie. Mam sporo spodni z
jeansu, to będą najlepsze. Udałyśmy się
do kasy i zapłaciłam za owe sandałki. Ola bardzo mi dziękowała. Była szczęśliwa
z udanych zakupów. Zaraz też po powrocie do domu pochwaliła się mamie i tacie
nowymi bucikami. To prezent od cioci Eli. Ola powiedziała rodzicom. Oraz to, w
jakim sklepie je kupiliśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz