Jadę w przyszłym miesiącu do Paryża na wycieczkę. Jadę bo taki mam kaprys już sobie tę wycieczkę dawno zarezerwowałam jadę z moim chłopakiem i w ogóle znajomi też się z nami wybierają. W końcu muszę się odstresować. Od dwóch tygodni męczy mnie bezsenność w pracy też nienajlepiej, bo pracuję w branży tzw. Z ciuchami no i po prostu jakie się tam czasem klientki trafiają. Ciągle niezadowolone a to za małe a to za duże, no i muszę się z tymi paniami użerać, ale jeszcze żeby były choć trochę kulturalne, ale nie one się widocznie w buszu chowały. Coś im się nie podoba sru sukienka rzucona, spodnie nie tego koloru srrrru, a ja muszę zbierać, no co ja jestem sprzątaczka czy co? I jeszcze obowiązkowy uśmiech dla każdej klientki, no ale już wczoraj to jedna taka babuleńka przesadziła, nie dość że szmyrgnęła sukienkę w kąt i ją jeszcze pogniotła, bo jej się fason nie podobał, to jeszcze wyzwała mnie od najgorszych. Dosyć tego! Jadę w końcu jakieś wakacje mi się należą. Tylko znowu szukam bucików. Przecież nie będę w mieście słynącym z elegancji chodzić w tenisówkach no jakże to wygląda? Z tego cosię orientuję to będzie to wyjazd raczej kładący szczególny nacisk na wizyty. Hmmm ciekawe jakie wizyty. Z tego co pamiętam to wyjazd do Paryża był takim intensywnym wyjazdem obfitującym w wycieczki do Luwru do ogrodów luksemburskich a tu wizyty. Aaaa wiem pewnie będą bale. Aha no to jak bale to balerinki na obcasie obowiązkow. Oczywiście ze sklepu kari no nigdzie indziej takich nie kupię już kiedyś kupowałam w tym sklepie i nigdy się nie zawiodłam no to Pari Pari!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz