Od dwóch prawie lat, trwała budowa największej galerii handlowej w
naszym mieście. Mieliśmy kilka sklepów tak zwanych hipermarketów, ale takiego
wielkiego centrum jeszcze nie. Około dwa miesiące przed planowanym otwarciem,
na mieście pojawiło się sporo reklam. Właściwie oblepione nimi było niemal
całe miasto. Wszyscy szykowali się na wielkie otwarcie. Oczywiście łącznie ze
mną. Kiedy nadszedł ten dzień, już od rana ustawiły się tłumy ludzi
przed nowym budynkiem. Pięknym, nowoczesnym, z wielkim oszklonym frontem. Z tysiącem
świateł i reklam. Na ścianie, na zewnątrz zauważyłam napis Kari. Zaciekawiła mnie ta
nazwa, bo wcześniej w naszym mieście nie było takiego sklepu. O godzinie
dziewiątej rano, odbyło się uroczyste otwarcie. Wstęgę przecinało
kilkanaścioro dzieci. Klienci zostali uroczyście powitani i zaproszenie do
galerii. Oczywiście i ja się nie ociągałam i ruszyłam z tłumem. Dwoje
obrotowych drzwi trochę spowalniało wejście. Ale po jakimś czasie weszłam na
główny hall. Jest to budynek
czteropiętrowy. Z tysiącem reklam, kolorowych świateł i wystaw. Nie wiadomo
gdzie się najpierw skierować. Obeszłam cały parter. Potem wjechałam oszkloną
windą na pierwsze piętro. Muszę zaznaczyć, że od dziecka bardzo lubię jeździć
windą. Ta była atrakcyjna z powodu szklanych ścian. Jadąc nią, można oglądać
każdą kondygnację. Potem wjechałam na drugie piętro i na trzecie. A tam zobaczyłam salon Kaari. Wielki
czerwony napis nad wejściem. W środku buty, całe mnóstwo. Pięknie
poukładanych w równych rzędach. Od ich widoku, aż oniemiałam. Nie wiedziałam
od których zacząć oglądanie. W końcu z zdecydowałam, że zacznę od prawej od
samego wejścia. Były tam buty z wiosennej kolekcji. Do wyboru do koloru. W
różnych fasonach i z różnych materiałów. Mnie zaciekawiły najbardziej letnie kolekcje.
Już niedługo nadejdzie ta upragniona przeze mnie pora roku. Lubię mieć kilka
par na lato. A to sandałki, a to klapeczki na plażę. Buty na szpileczce. Balerinki. Mogłam
wybierać, przebierać. Trudno było, bo portfel średnio zamożny. Ale w tym
sklepie znalazłam przystępne ceny. Dla każdego i na każdą kieszeń. Po długim namyśle zdecydowałam się na Sandały damskie płaskie
a co dzień, za 59 zł. |
I drugie bardziej eleganckie Sandały damskie na obcasie
T.TACCARDI za 119 zł. Z galerii wyszłam po czterech godzinach. Zmęczona trochę, ale szczęśliwa. Dostałam takie buty, o których marzyłam. Teraz mogę spokojnie czekać do lata. Aby je móc nosić. Chociaż właściwie i na imprezy mogę ubrać je już teraz.
T.TACCARDI za 119 zł. Z galerii wyszłam po czterech godzinach. Zmęczona trochę, ale szczęśliwa. Dostałam takie buty, o których marzyłam. Teraz mogę spokojnie czekać do lata. Aby je móc nosić. Chociaż właściwie i na imprezy mogę ubrać je już teraz.
Bardzo interesujący, fajnie napisany i "życiowy" tekst. Chcę więcej:)
OdpowiedzUsuń