piątek, 17 kwietnia 2015

Wielkie otwarcie.



Od dwóch prawie lat, trwała budowa największej galerii handlowej w naszym mieście. Mieliśmy kilka sklepów tak zwanych hipermarketów, ale takiego wielkiego centrum jeszcze nie. Około dwa miesiące przed planowanym otwarciem, na mieście pojawiło się sporo reklam. Właściwie oblepione nimi  było niemal całe miasto. Wszyscy szykowali się na wielkie otwarcie. Oczywiście łącznie ze mną. Kiedy nadszedł ten  dzień, już od rana ustawiły się tłumy ludzi przed nowym budynkiem. Pięknym, nowoczesnym, z wielkim oszklonym frontem. Z tysiącem świateł i reklam. Na ścianie, na zewnątrz  zauważyłam napis Kari. Zaciekawiła mnie ta nazwa, bo wcześniej w naszym mieście nie było takiego sklepu. O godzinie dziewiątej rano, odbyło się uroczyste otwarcie. Wstęgę przecinało kilkanaścioro dzieci. Klienci zostali uroczyście powitani i zaproszenie do galerii. Oczywiście i ja się nie ociągałam i ruszyłam z tłumem. Dwoje obrotowych drzwi trochę spowalniało wejście. Ale po jakimś czasie weszłam na główny hall.  Jest to budynek czteropiętrowy. Z tysiącem reklam, kolorowych świateł i wystaw. Nie wiadomo gdzie się najpierw skierować. Obeszłam cały parter. Potem wjechałam oszkloną windą na pierwsze piętro. Muszę zaznaczyć, że od dziecka bardzo lubię jeździć windą. Ta była atrakcyjna z powodu szklanych ścian. Jadąc nią, można oglądać każdą kondygnację. Potem wjechałam na drugie piętro i na trzecie.  A tam zobaczyłam salon Kaari. Wielki czerwony napis nad wejściem. W środku buty, całe mnóstwo. Pięknie poukładanych w równych rzędach. Od ich widoku, aż oniemiałam. Nie wiedziałam od których zacząć oglądanie. W końcu z zdecydowałam, że zacznę od prawej od samego wejścia. Były tam buty z wiosennej kolekcji. Do wyboru do koloru. W różnych fasonach i z różnych materiałów. Mnie zaciekawiły najbardziej letnie kolekcje. Już niedługo nadejdzie ta upragniona przeze mnie pora roku. Lubię mieć kilka par na lato. A to sandałki, a to klapeczki na plażę.  Buty na szpileczce. Balerinki. Mogłam wybierać, przebierać. Trudno było, bo portfel średnio zamożny. Ale w tym sklepie znalazłam przystępne ceny. Dla każdego i na każdą kieszeń.  Po długim namyśle zdecydowałam się na Sandały damskie płaskie
a co dzień, za 59 zł.

I drugie bardziej eleganckie Sandały damskie na obcasie
T.TACCARDI
 za 119 zł. Z galerii wyszłam po czterech godzinach. Zmęczona trochę, ale szczęśliwa. Dostałam takie buty, o których  marzyłam. Teraz mogę spokojnie czekać do lata. Aby je móc nosić. Chociaż właściwie i na imprezy mogę ubrać je już teraz.

1 komentarz:

  1. Bardzo interesujący, fajnie napisany i "życiowy" tekst. Chcę więcej:)

    OdpowiedzUsuń