czwartek, 7 kwietnia 2016

buty do roboty

Pracuję w sklepie z ciuchami. Taki lumpeks. I widzę jak ludzie chodzą ubrani. No kurczę prosiłam kiedyś szefa żeby zwrócił uwagę na to, że te ubrania zbyt dobrze nie wyglądają. Rozumiem że jest to sklepn z używaną odzieżą, ale bez przesady! Przecież nie sprzedam uperfumowanej kobiecie sukienki, która śmierdzi starym przetrawionym potem. No bez jaj! Ale szef ma to głęboko w poważaniu i w ogóle jest dziwny. Więc postanowiłam razem z koleżanką notabene menadżerką zrobić coś z tym. Mamy w sąsiedztwie pralnię. Więc zanim ubrania trafią na sprzedarz trafią do pralni chemicznej. Bo już tyle zwrotów mieliśmy ja nie wiem co ten facet sobie wyobraża! Mamy zarabiać to raz, i mamy dobrej jakości ubrania sprzedawać. I w dodatku władca uparł się, że mamy pracować w ciasnych szpilach. No na pewno! Jeszcze na łeb nie upadłam. Nigdy w życiu nie chodziłam w szpilach, a to praca stojąca i nie będę się narażać na puchlinę. Akurat zamówiłam super trzewiki do pracy i w nich właśnie dzisiaj przyszłam. Hej co ty masz na sobie? Pyta mnie koleżanka. No jak to nie wiesz? Trzewiki kari. Masz takie? No mam, ale szef…. Aaaaaaa! Nie przejmuj się szefem wolisz się podlizywać, czy wolisz być zdrowa? No masz rację jak zwykle. No więc nie marudź tylko przychodź w butach wygodnych. A w ogóle trzeba temu facetowi przemówić do mózgu, bo chyba ma zeżarty przez nikotynę. Oj taktak! Więc buty do pracy to buty, które służą do pracy, a nie do nabawienia się żylaków!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz