Mieszkam
w mieszkaniu od kilku lat i widzę jak dużo rzeczy już nagromadziłam. Począwszy od
sprzętu kuchennego, przez książki, dokumenty aż do ubrań i butów. Gdybym miała
teraz się wyprowadzać i przeprowadzać to z pewnością za jednym razem nie
dałabym radu tego przewieźć, nawet większym samochodem. Dlatego też od jakiegoś czasu marzy mi się
garderoba, w której mogłabym wszystko upchnąć, ale znając mnie to i tak po pewnym
czasie by mi nie wystarczyła :). Moja koleżanka, nie dawno się przeprowadziła i
ma właśnie u siebie piękną garderobę. Jest umiejscowiona bardzo dyskretnie, bo
wchodzi się do niej tylko z sypialni. Ma dużo półek dosłownie od podłogi do
sufitu. Na dole o ile dobrze pamiętam poukładała swoje buty: baleriny, buty
sportowe, tenisówki i oczywiście czółenka, ale tylko na niskim obcasie. Moja koleżanka
kilka lat temu złamała nogę i to było dla niej tak ciężkie przeżycie, że od
tamtej pory nie chodzi w czółenkach na wysokim obcasie, aby zminimalizować
ryzyko ponownego złamania.
W Jej garderobie prócz
dużej ilości półek i wieszaków i dyskrecji, podoba mi się też sposób, w jaki
uporządkowała swoje rzeczy. Bluzki z krótkim rękawkiem leżą razem, sweterki razem
i tak dalej, to z pewnością pomaga przy szukaniu ubrania zwłaszcza, gdy się
śpieszymy. Ja też w taki sposób układam w swoich szafkach. Jednak ja nie mam
dużej ilości półek zwłaszcza na moje buty. Więc upycham te moje śliczne
czółenka i baleriny gdzie się da do małej szafki na buty. Muszę do jednej półki
kłaść kilka par, bo inaczej mi się nie zmieszczą.
Muszę jeszcze
wspomnieć, że moja koleżanka, która ma garderobę musiała sobie dorobić jeszcze szafę,
bo się nie zmieściła a jeszcze chce jakąś szafkę na torebki. Ach te kobiety ;)