wtorek, 17 maja 2016

Nie tak dawno temu … część 1



            Mój znajomy często wspomina opowieści swojego Dziadka. Przeżył on ponad 90 lat – więc naprawdę miał, co opowiadać. Mnie osobiście bardzo podobały się jego historie z dzieciństwa. Mieszkał w małej wiosce na Podlasiu. Oczywiście było bardzo biednie, jak to po wojnie. Dziadek urodził się około, 1920 r., więc to było po I wojnie światowej. On, jego rodzice i chyba siedmioro albo sześcioro jego rodzeństwa w małym domu, spali w jednym pomieszczeniu wszyscy razem. Przypuszczam, że to była kuchnia, bo zawsze tam jest najcieplej :). Może i Wy zwróciliście uwagę, że najlepiej i najchętniej przebywa się w kuchni. Przynajmniej mi w dzieciństwie najlepiej tam było mi odrabiać lekcje i bawić. Oczywiście było też ciepło i blisko do jedzenia :). Tak sobie wyobrażam ten domek, jak nieraz widzę w skansenach. Drewniany, niski z wysokimi progami. U moich pradziadków też był chyba podobny. Byłam mała, więc szczegółów tak nie pamiętam, ale utkwił mi w pamięci kolor tego domku, bo był jasno niebieski i przed nim rosła piękna i duża dzika róża.
            Wracając do Dziadka mojego znajomego i jego ciekawych historii, to mnie też bardzo zaskoczyło to, że opowiadał jak boso chodził do szkoły. Było to chyba około 1930 r. a małe dziecko na wsi nie miało własnych butów. W domu były jakieś buty, ale jak to bywało były tylko na szczególne okazje, bo były drogie i nie było stać rodziców Dziadka, aby kupić buty wszystkim dzieciom. Z pewnością w zimie sobie jakoś radzili i boso żadne dziecko nie chodziło, przynajmniej w jakichś drewniakach. Nie wiem dokładnie, bo Dziadka niestety się nie zapytałam. Może mieli jakieś półbuty ocieplane albo trzewiki, trudno powiedzieć. Jednak wiem, że Dziadek mojego znajomego dzielnie chodził do szkoły i bardzo lubił czytać książki zwłaszcza historyczne :) W następnym poście opiszę jedną ze śmieszniejszych historii Dziadka związaną właśnie z butami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz