Nie znam ani jednej kobiety, która
by nie miała przynajmniej jednej torebki. Ja chyba swoją pierwszą torebkę kupiłam,
gdy miałam kilkanaście lat. Wcześniej byłam raczej plecakowa :), po prostu torebka
nie była mi potrzebna. Nie uznawałam jej też za rzecz przydatną i praktyczną.
Dziś już mam kilka torebek i mam wrażenie, że przydałoby się ich trochę więcej.
Wiecie, bo nie wszystko pasuje do wszystkiego. Mam czarną, którą bardzo lubię,
ale na przykład na lato do jasnej sukieneczki już nie bardzo pasuje. Nie wezmę
jej też, jeśli mam przewieźć jakieś dokumenty w teczce, bo jest po prostu za
mała. Mam jasną, która świetnie pasuje do letniej sukienki, ale jest też za
mała, żeby przewieźć dokumenty a czasami jest mi to bardzo potrzebne. Miałam
taką wspaniałą torebkę, wielkością przypominała torby plażowe, firmy Kari,
możecie je zobaczyć na przykład na stronie internetowej tej firmy http:n//sklep.kari.com/. Nie są one ani za wielkie
ani za małe do przewożenia dokumentów. Dostałam tę torebkę od koleżanki i już
była używana i ja też ją długo używałam i wiecie, co się stało? Najpierw uszy
się oderwały … aha muszę jeszcze wspomnieć, że ona miała uszy do noszenia na
ramię i długi uchwyt do noszenia przez ramię, to zerwały się te uchwyty do
noszenia przez ramię. Udało się naprawić to u szewca. To potem zaczęło się
łuszczyć i pękać tworzywo, z czego była zrobiona torebka. Trudno mi powiedzieć czy
to była skóra, bo tak za bardzo to się na tym nie znam. Moja torebka czeka teraz na wizytę u
specjalisty, który zajmuje się wyrobem torebek i zobaczymy czy da się coś z nią
zrobić czy ostatecznie idzie na straty.
Więc postaram się Wam napisać w
najbliższym czasie czy udało się naprawić torebkę a mam nadzieję, że tak :).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz