Kontynuując
temat butów na lato, to nie wspomniałam o dzieciach. Oczywiście to zależy od
wieku, bo na pewno niemowlaczkowi nie będziemy zakładać dziecięcych półbutów na
przykład z twardą podeszwą tylko założymy jakieś miękkie i przewiewne skarpetki.
Z pewnością nie postąpimy też odwrotnie, czyli jakiemuś czterolatkowi nie
założymy skarpetek, tylko porządne i wygodne półbuty żeby wytrzymały te
wszystkie zabawy na placu zabaw i nie tylko:). Moja koleżanka ma prawie dwulatka
i na upały takie jak dziś zakłada mu sandały, ale niestety jego skóra na stopach
jest jeszcze tak wrażliwa, że musi mu zakładać dodatkowo skarpetki, bo tworzą
mu się ranki.
Moje
osobiste wspomnienie z dzieciństwa, które mam z butami na lato, to jest takie,
że pamiętam moje ukochane różowe sandałki :). Były one chyba raczej plastikowe
i pamiętam, że ciągle chciałam w nich chodzić, no, bo przecież tak bardzo mi
się podobały :). Tylko czekałam aż będzie odpowiednia temperatura, żeby Mama
pozwoliła mi je założyć. To było chyba w przedszkolu lub w pierwszej klasie a
widzicie ja do tej pory je pamiętam :). Dzisiaj też oczywiście są dostępne
dziecięce sandały. Pamiętam, że jeszcze z mojego dzieciństwa buty tzw. „szwedki”.
Były to buty, właściwie wyglądające jak baleriny, tylko, że były z materiału i
miały jeszcze szeroką gumkę łączącą boczne brzegi buta (myślę, że wiecie, o co
chodzi:)). One były najwygodniejsza do gry w gumę, bo nie miały nic, o co
mogłaby się guma zaczepić a co mogłoby spowodować przegraną :).
Rozpisałam się, trochę mnie wzięło
na wspominanie :). Chciałam podkreślić, że jeśli chodzi o dziecięce buty to
jest teraz wprost ogromny wybór i pamiętajmy, że dziecku musi być w tym wygodnie.
Nie mogą być za ciasne i co moim zdaniem nie jest doceniane a jest istotne, że
jeśli kupujemy sznurowane dziecięce półbuty to te sznurówki nie mogą być
śliskie żeby się same nie rozwiązywały.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz