Chciałam Wam opisać moje
doświadczenie z butami na lato, bo może komuś z Was się to przyda i nie będzie
cierpiał jak ja :).
Bardzo chciałam mieć jakieś wygodne
buty na lato. Wiedziałam, że żadne czółenka i baleriny nie wchodzą tym razem w
grę. Zależało mi, aby to były niezabudowane buty, po prostu przewiewne. Ważne
dla mnie też było, aby były eleganckie i pasowały do każdego stroju, czyli
mokasyny i półbuty, też odpadały. Wiem, wiem, wymagania, które postawiłam są
naprawdę trudne do spełnienia. Pewnego dnia zupełnie przypadkiem, w miejscu
gdzie zazwyczaj robię zakupy, napotkałam stoisko z butami. Zaczepiła mnie Pani,
która tam sprzedawała. Pokazała mi świetne klapki. Miały one kolor biało –
czarny, więc pasujący do wszystkiego i są to kolory eleganckie. Klapki te miały
też mały obcasik i był on bardzo stabilny. To też mnie coraz bardziej
przekonywało do nich. Przymierzyłam je i wydawały się dobre, ale coś mnie
gniotło. Mam wrażliwą skórę na stopach, więc sprawdziłam wykończenie pasków,
chodzi o to czy paski są miękkie czy twarde i ostro zakończone, te wydawały
się, że są w porządku. Pod wpływem emocji i muszę to przyznać, że talentu
marketingowego Pani sprzedawczyni kupiłam te klapki. Gdy zrobiło się ciepło ja
cała szczęśliwa i zadowolona, wybrałam się w nich na spotkanie. Chciałam
wypróbować nową drogę, więc miałam trochę do przejścia pieszo.
No
i wtedy się zaczęło … Czułam, że te
paski bardzo mnie ocierają, ale nie, dlatego, że mają ostre czy źle zakończone
paski, ale są po prostu za wąskie. Mam płaskostopie poprzeczne i już zaczynają
mi się chyba haluksy. Wiecie, to ta wystająca na bok kostka poniżej dużego
palca stopy. To właśnie paski były za wąskie i za bardzo naciskały na tę kostkę
i zrobiły mi się bąble na niej. Goiły się kilka dni, dlatego chciałam Wam to
opisać, żebyście roztropniej niż ja kupowali buty :)