Już niebawem święta, a po nich karnawał. To mój ulubiony
czas. Kiedy można tańczyć , tańczyć i tańczyć. Lubię poznawać nowych ludzi. Wielu z nich jest do
dzisiaj moimi przyjaciółmi. Tak jak Kaśka. Ona i ja to dwie imprezowiczki.
Lubimy się bawić i tańczyć. Nic w tym przecież złego. Zawsze ludzie, którzy są
pogodni i weseli przyciągają do siebie innych. I tak paczka przyjaciół się powiększa.
Jest już z nami Gosia, Ewa, Beata, Jola, Ewelina, Zośka i Zuzia. Są też
oczywiście i mężczyźni. Jurek, Antek, Bartek, Waldi i Janek. Wszyscy jesteśmy
młodzi. Nic więc dziwnego, że pragniemy uczestniczyć w życiu społecznym.
Ostatnio jak byliśmy na imprezie, Kaśka i ja połamałyśmy sobie obcasy. Był
taki próg, przy wejściu, że wszyscy się o niego potykali. A ja i Kaśka to tak
mocno, że obcasy „poszły” Szkoda tych moich pięknych szpileczek. A na dodatek
były nowe. Az mi się płakać chciało.
Musiałyśmy wracać do domu. A że było jeszcze bardzo wcześnie, to po przebraniu
na inne buty pojechałyśmy z powrotem na imprezę. Jednak te buty na płaskim, to
już nie to. Kaśka wpadła na znakomity pomysł. Musimy kupić sobie nowe buciki na
wysokich obcasach. Umówiłyśmy się już następnego dnia na zakupy. Kaśka
zaprowadziła mnie do sklepu Kari. Tam ona zawsze kupuje. Jak zobaczyłam jaki to
sklep, to też postanowiłam, że będę tu robić zakupy. Znalazłam dla siebie
piękne czerwone czółenka. Na wysokiej platformie. Ozdobione drobnymi kwiatkami,
też czerwonymi. Natomiast Kaśka
kupiła podobne, tyle że niebieskie.
Wyszłyśmy ze sklepu bardzo zadowolone. Nie wydałyśmy dużo, a buty kupiłyśmy
bardzo modne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz