Mam wspaniałą córeczkę Marysię. W tym roku poszła do
pierwszej klasy szkoły podstawowej. Już od pierwszych dni zaprzyjaźniła się z
dziewczynką z naszego osiedla, Jolą. Przypadły sobie do gustu i razem siedzą na
wszystkich lekcjach. Pani śmieje się, że to są takie dwie papużki nierozłączki.
W szkole było już kilka wyjść do kina i wycieczka do Oliwy, do zoo. A teraz
przyszła kolej na zabawę karnawałową. Wszystkie dzieci przyjdą ładnie ubrane.
Mam dla Marysi sukieneczkę. Śliczna, z seledynowego materiału. Wygląda w niej
jak królewna. Koleżanka Jola ma sukienkę różową. Razem będą ładnie wyglądać.
Ale buciki, tych jeszcze Marysia ni ma. Oj teraz zimą, to raczej trudno o
buciki letnie. Ale poszłam do wielkiej galerii handlowej. Niestety nie mogłam
nic znaleźć. Teraz tylko kozaczki i buty zimowe. Jednak był tam taki jeden
sklep Kari. A w nim były buty na cały rok. Znalazłam piękne balerinki dla
Marysi. Postanowiłam zadzwonić do mamy Joli. Zapytać, czy ona ma już buciki dla
córki na bal. Nie, nie miała. Umówiłyśmy się, że przyjdzie do galerii. Ja na
nią poczekałam w kawiarni. Wypiłyśmy kawkę i zjadłyśmy ciasteczka. Potem
wybrałyśmy się znowu do sklepu Kari. Ja już miałam balerinki, ale teraz Mama Joli
kupiła buciki. Co prawda nie balerinki, ale półbuciki. Też są śliczne i pasują
do sukieneczki córki. Teraz obie nasze księżniczki mają kompletne stroje na bal
karnawałowy. Mamy nadzieję, że się będą dobrze bawiły.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz