piątek, 19 lutego 2016

„Książątko” i sporty zimowe – część druga.



Jak już zapowiadałam we wcześniejszym poście, wyjaśnię Wam skąd się wziął taki tytuł. Co łączy „Książątko” i sporty zimowe :)
Otóż akcja filmu „Książątko” w pewnym momencie przenosi się do Krynicy Górskiej, do pięknego hotelu. Trwa zima, więc Krynica jest ukazana, jako ośrodek ówczesnych sportów zimowych. Do niego to przyjeżdżali bogaci i ci mniej bogaci, ale wszyscy by korzystać z uroków zimy :)
            Postanowiłam napisać o tym na blogu z kilku przyczyn. Po pierwsze, dlatego, że mamy obecnie zimę :) Po drugie, żeby opowiedzieć Wam o moim odkryciu, czyli pięknych polskich komediach romantycznych. Podobają mi się szczególnie, dlatego, że Panowie tam są tacy eleganccy a Panie są pięknie ubrane, chodzą w butach na obcasach, mają piękne fryzury i kapelusze (a one właśnie ostatnio mnie zafascynowały). Poza tym ciekawi mnie jak wyglądała kiedyś Polska a zwłaszcza Warszawa. Po trzecie, piszę o tym, ponieważ chciałam się z Wami podzielić moim przeżyciem. Otóż, oglądając ten film i inne poczułam zawstydzenie. Wynikało ono z mojej niewiedzy i z faktu, że myślałam, że przed wojną to było wszystko takie trochę „zacofane”. Teraz już wiem, że to całkowita nie prawda i zachęcam Was abyście sami też starali się przełamywać jakieś myślenie, podobne do mojego. Najprostszy sposób, który mi przychodzi do głowy to zdobywanie wiedzy na dany temat.
Chociażby sporty zimowe. W filmie „Książątko”, jest pokazana cała infrastruktura w Krynicy Górskiej. Były wyznaczone szlaki, ścieżki, zjazdy i pewnie wypożyczalny sprzętów i butów. To już w Polsce było przed II wojną światową. Zapewne i dzieci też tam jeździły na ferie :) Obecnie z tego, co wiem, to nadal Krynica jest chętnie odwiedzanym miejscem dla osób lubiących sporty zimowe.
Możecie, zatem zwłaszcza w zimie i zwłaszcza w czasie ferii odwiedzić Krynicę, czy pracujecie na poczcie tak jak główna bohaterka czy też nie :)

czwartek, 18 lutego 2016

„Książątko” i sporty zimowe – część pierwsza.



            Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o czymś, co odkryłam i co muszę przyznać, bardzo mnie wciągnęło :) a dostałam to w prezencie na ostatnie Święta Bożego Narodzenia. Są to wspaniałe polskie komedie romantyczne z serii „W starym kinie”. W sam raz na długie zimowe wieczory czy mamy ferie czy też ferii nie mamy :)
Jeden z filmów, który mi się bardzo spodobał nosi tytuł „Książątko”. Trzeba dodać, że miał on swoją premierę w 1937 roku. Główne role gra tam; Karolina Lubieńska i Eugeniusz Bodo – Pan Rolski, słynny przedwojenny aktor. Ona zakochana w nim bez pamięci, widuje go tylko na poczcie, w której pracuje. On, bogaty, w ogóle jej nie zauważa, gdy przychodzi na pocztę, aby wysłać listy. Nieoczekiwanie główna bohaterka wygrywa w loterii. Plotka roznosi się po okolicy. Oczywiście, wszyscy stają się dla niej mili. Właśnie wtedy pojawia się także chętny narzeczony, który wcześniej nie zdradzał swoich intencji :) Jednak główna bohaterka, korzystając z urlopu, który akurat rozpoczynała, wyjeżdża w góry. Jest zima więc, pakuje się bierze ciepłe buty i swoje narty i wyrusza do Krynicy Górskiej. Jest kompletnie nieświadoma, że tam również jedzie jej ukochany - Pan Rolski.  Akcja rozkręca się, kiedy oboje dziwnym zbiegiem okoliczności spotykają się w hotelu w Krynicy Górskiej. On jak się okazuje, przyjechał do swojej „przyjaciółki”. Za nią zaś podąża trochę namolny „narzeczony, prawie, że”.Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze jedna pokomplikowana sprawa, która zarazem ich zbliża i oddala od siebie. Na tym skończę, aby Was zachęcić do oglądania :)
Pomyślicie skąd taki dziwny tytuł postu? Co ma film do sportów zimowych? W następnym poście wyjaśnię Wam, dlaczego właśnie taki tytuł napisałam: „Książątko” i sporty zimowe.

środa, 17 lutego 2016

Przedstawienie zimowe




W tym roku nasze koło teatralne przygotowało sztukę pod tytułem „Czerwony Kapturek”. Jest to słynna bajka dla dzieci, ale trochę przerobiona. Trochę oryginału, a trochę fikcji. Tak dla śmiechu i zabawy widzów. Przygotowaliśmy ją w dwa tygodnie ferii. Dzieciaki bardzo lubią przychodzić na spotkania w domu kultury. Mamy tu różne kółka zainteresowań. Teatralne jest najbardziej oblegane przez młodzież. Lubią występować przed publicznością. Zawsze przygotowują się sumiennie. Zaangażowani są bardzo. To przedstawienie było bardzo dobrze przyjęte. Widzowie nagradzali oklaskami naszych aktorów. Szczególnie główną bohaterkę oklaskiwano głośno. Wychodziła się kłaniać  trzy razy. Ale nie lada problemem było skompletowanie stroju na występ. Sukieneczkę i kapturek uszyła nasza zaprzyjaźniona krawcowa. No ale butów nie dało się rady zrobić samemu. Jak na złość, nikt nie miał czerwonych bucików, aby je pożyczyć. To trzeba kupić w sklepie nowe. Pochodziłam, pochodziłam po sklepach i dopiero w salonie Kari natrafiłam na odpowiednie. Lakierowane czółenka damskie na wysokim obcasie
Piękne czerwone czółenka. Co prawda na wysokim obcasie, ale to i dobrze. Bo przecież to była komedia. Bo tak naprawdę to nikt po lesie nie chodzi na wysokich obcasach. Wyglądało to śmiesznie. Bo Iza-Kapturek  nie chodzi na co dzień w takich bucikach, więc co chwila się potykała o przedmioty rozłożone na scenie. Dekoracje imitujące cały las. Było tam tego sporo. Nawet raz, o mało się nie przewróciła. Udało się jej jednak utrzymać równowagę. Wilk nie miał problemów z butami, bo jego łapy były zakończone  wielkimi pazurami Wyobraźcie sobie, jakie musiałby mieć duże buty. Albo dziury, przez które widać by było pazury. Babcia miała domowe bambosze, które uszyliśmy z materiału. Choć ja miałam w planach zakupić owe kapcie w sklepie. Ale mieliśmy ograniczony budżet. Wiec pozostaliśmy na wykorzystaniu materiałów, które już były na stanie. Przedstawienie odniosło wielki sukces. Mam nadzieję, że to będzie nie ostatnie takie przedsięwzięcie. Młodzież  uwielbia nasze kółko teatralne.

Dlaczego moja koleżanka chodzi w spódnicy tylko w zimie?



            Byłam sama dość mocno zaskoczona, gdy pewnego dnia zobaczyłam Magdę w spódnicy. Jest ona osobą bardzo praktyczną, konkretną i lubiącą działać. Znałyśmy się kilka miesięcy i wciąż widziałam ją w spodniach. Więc, tym większe było moje zdziwienie, gdy pewnego zimowego poranka zobaczyłam ją w spódnicy. Była zadowolona i muszę przyznać, że pięknie wyglądała.
Od razu zobaczyła moje zdziwienie i wiedziała skąd ono jest.
Magda, od razu wyjawiła mi swój „sekret spódniczkowy”:). Okazało się, że przyczyny tego, są jak najbardziej praktyczne:) Otóż w zimie; powiedziała Magda, że to najbardziej praktyczny strój. Długie ciepłe buty – kozaki i spódnica - nie straszna już była jej żadna plucha :) Nie musiała martwić się o zabrudzone nogawki czy też pamiętać, aby mieć je podwinięte. Buty, po prostu łatwiej utrzymać w czystości a przy okazji wyglądała bardzo kobieco. Moja koleżanka, miała typowe klasyczne buty, podobne do tych, które widziałam w ofercie sklepu internetowego Kari. To był model przypominający kozaki Katia lub te z ozdobnym sznurowaniem.
Ciekawe, jest praktyczne podejście Magdy, choć dla mnie priorytetowy jest kobiecy wygląd. Ładne, wysokie buty sprawdzają się nie tylko w zimie, ale także w jesieni. Nie raz uratowały mnie przed nie jedną kałużą i dzięki nim nie straszne mi spacery, gdy pada deszcz, oczywiście z parasolką :)
            Nie mam jeszcze rozwiązania na deszcz w lecie. Pomyślałam, że właśnie do tego zadania świetne byłyby kalosze. Zazwyczaj kalosze nie miło mi się kojarzyły. Sama nazwa zresztą nie jest taka „szlachetna”, ale gdy przeglądałam kategorię „kalosze” w sklepie internetowym Kari, muszę przyznać, że byłam bardzo, bardzo mile zaskoczona. Po raz pierwszy w życiu widziałam buty kalosze na obcasie :) Najbardziej podobają mi się te czarne na obcasie z czerwonym makiem i te jasne na obcasie z taką klamrą z boku. Jednak do lata i letnich burz muszę poczekać, co najmniej kilka miesięcy, bo przecież wciąż mamy zimę :)

wtorek, 16 lutego 2016

Ferie zimowe




W naszym województwie rozpoczęły się właśnie ferie zimowe. Jako ostatni zaczęliśmy przerwę zimową. Dzieciaki się cieszą, bo i mają z czego. Szkoda, że mnie już taka przerwa zimowa nie obejmuje. Urlop biorę zazwyczaj latem. Chyba, że coś wypadnie w innym czasie. Ale to już wówczas raczej z konieczności.  Nie ma nic wspólnego z przyjemnym odpoczynkiem. Na przykład w grudniu brałam tydzień wolnego, bo chciałam się przygotować na święta Bożego Narodzenia, ponieważ miałam cały dom gości. Rodzinka się zjechała z polski i z zagranicy. Gości sporo to i roboty z ugoszczeniem ich było dużo. Wzięłam więc tydzień urlopu, aby godnie przyjąć to całe towarzystwo. A teraz praca od rana do wieczora. Dobrze, że choć weekendy wolne. No ale do rzeczy. Antek jest już dużym chłopcem. W związku z tym buty ma w rozmiarze jak dorosły. Czterdzieści trzy. Taka noga, to po tacie raczej. Ciężko buty dobrać. Po wielu poszukiwaniach w sklepach, postanowiliśmy poszukiwania przenieść na strony internetowe. Znaleźliśmy dobry sklep Kari. W nim były buty sportowe dla mojego syna. Trampki męskie
T.TACCARDI
Nie tylko na lekcjach wychowania fizycznego potrębuje butów sportowych. Lubi w nich chodzić na co dzień.  Te spodobały mu się od razu. Zamówiłam więc parę i zapłaciłam przelewem. Taka forma płatności też mi odpowiada. Zresztą większość rachunków i innych opłat robię w ten prosty sposób. Raczej większość moich znajomych wybiera tę formę zapłaty. Wygodne to i bardzo szybkie. A przy tym nic nie kosztuje. I zakupy robi się szybko i bez marnowania czasu na chodzenie po wielu sklepach. Takie wirtualny spacer po stronach nie jest męczący. A wprost przyjemny.

biegi

Zima. Mróz dobry czas żeby przytyć. Super. Codziennie rano owsianka i herbata z miodem, potem kawa i ciacho, potem obfity obiad, bo zimno i trzeba się ogrzać, potem znów podwieczorek kolejna kawa z ciachem, no a potem znowu kolacja o. Ufffff! Nie mieszczę się w spodnie. Jak dobrze że nie ma śniegu i że mogę sobie z kimś pobiegać, mam takiego partnera od biegania. I dobrze, że sobie buty zamówiłam do biegania. Niby tenisówki, ale jak grubą skarpetę się włoży to jest super. I może uda mi się choć trochę zrzucić. Bieganie to jest sport, bieganie to zdrowie, gdy się biegnie to troski dnia codziennego idą na dalszy plan. Jak się przebiegnie to i śniadanie można zjeść dość obfite. A wieczorem znów biegi. No i dobrze że nie pracuję gdzieś poza domem, bo nie miałabym na to czasu. A tak pracuję przez Internet i mogę sobie na wszystko pozwolić. O moje nogi.Fajne te buty. Nie wiedziałam wcześniej że jest coś takiego jak kari i że można sobie buty w necie kupić. Każdemu polecam buty kari. Ja jestem zadowolona, jeszcze mnie żadne nie rozczarowały i oby tak zostało.  I niechby śnieg nie padał, bo trudniej biega się w śniegu.
Chcesz zrzucić zbędne kilogramy, chcesz wyglądać jak wiosna na wiosnę, chcesz dobrze się po prostu czuć? Zakładaj buty kari do biegania i biegaj!

narty

Ferie zima sporty zimowe, buty. No tak. Zima jest w tym roku niezbyt łaskawa na narty. A tak chciałoby się poszusować po zboczach gór. Ale się rozmarzyłam. Moje dziecię jedzie na zimowisko w Alpy. Ooo tam jest dopiero zima. Emilka ma 10 lat i już marzy jej się zimowisko. Puściłam ją, bo przecież co będzie w domu robić. Kupiłam jej buty kari spodobały jej się i mam nadzieję, że będą jej pasować i że nie połamie przy okazji nóg.
No cóż moje kochane dzieciątko jedzie po jutrze torby popakowane pod korek. A ja cóż o nartach mogę sobie jedynie pomarzyć. Moje dziecko bardzo lubi sporty zimowe to niech jedzie, kierownictwo proponowało mi żebym jechała. Ale nie będę z Emilki robić mamin córeczki, wystarczy że jest córeczką tatusia. Chyba się wybiorę dzisiaj na ploteczki do koleżanki, dawnośmy nie plotkowały. Emilia zajęta przymierzaniem butów, z resztą zaraz przyjdzie tata, więc mam czas dla siebie. Mamo spójrz jak wyglądam! Krzyczy z pokoju moja pociecha. No widzę widzę. Ale masz lewy but źle zawiązany. Och ja chcę ci się tylko pokazać. No i tak to jest jak ma się mi pokazać to ubiera byle jak. Na szczęście te buty są ładne nie uwierają i nie są ani za duże ani za małe. Rozmiar 37 Najlepsze jakie były. Musiałam się pospieszyć z zamówieniem, bo przecież córa mi nie powiedziała, że nie ma kozaczków, tylko ja ja mamusia musiałam zajrzeć do szafki i to stwierdzić ku wielkiemu zdziwieniu Emilki. Ona jest taka roztrzepana, ale kochana i dla niej warto było poszperać w necie i zamówić butki!